środa, 4 listopada 2009

jeszcze troche cierpliwości, przygoda z ciastem opisana

w chwili obecnej jestem bardzo zabiegana, czas oddawania zadań i egzaminów właśnie mnie goni:), więc napiszę coś więcej po poniedziałku 09-11-09. mam ciekawą historie z ciastem za sobą:), ale o tym po poniedziałku.
Ogólnie u nas cieplutko, nie wygląda na listopad 20-28 stopni, w krótkich rękawkach chodzimy, hmmm.... ciekawe jak wygląda tu zima??? pozdro 
W koncu mam czas aby cos wiecej napisac, wiec zacznijmy ok ciekawej przygody z ciastem:) Poztanowilam cos zrobic polskiego na obczyznie, no i znalazlam w internecie przepis na ciasto czekoladowe, wiec kupilam skladniki i do roboty. Niestety nie udalo mi sie ubic bialek (mikser byl jakis dziwny:), bo przeciez kucharka najlepsza:)), cukier z maslem nie starl sie na jednolita mase, i ogolnie cale przygotowanie wszystkiego trwalo prawie 2 godziny i nadal nic nie chciala wyjsc dobrze,  pod koniec bylam zalamana, bo nie chcialam aby sie ze mnie smiali, ze nawet ciasto mi nie wychodzi, wiec pomodlilam sie: "Boze, jesli Ty dajesz roslinom wzrost mimo zlych warunkow, to prosze Ci, to ciasto nie powinno byc dla Ciebie problemem." I nie uwierzycie ale ciasto wyszlo nie dasc, ze wysokie (wyroslo) to i bardzo smaczne:), Dzieki Bogu!.  



2 komentarze:

  1. Aniu, chciałabyś jeszcze coś dodać o pięknej pogodzie?! ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. alez oczywiscie, wczoraj sie moje znajome opalaly (wiesz, 27 stopni w cieniu):), napisze wiecej pod koniec tego tygodnia, ok?, nadrobie zaleglosci:)
    Ania

    OdpowiedzUsuń