Poszlismy rowniez do knajpki tureckiej:
Drugiego dnia poszlismy zwiedzac Alhambre, wczesniej wspomniany palac. Znowu musielismy wczesnie wstac, bo wejsciowke mielismy na godzine 8.00 i moglismy tam byc tylko do 14.00. Wiec dosyc szybko przemierzylismy caly palac i ogrody. Widoki byly niesamowite
Rowniez razem z wejsciowka, mielismy wstep do muzeum , gdzie znajdowala sie rekonstrukcja rzezb , ktore przed wiekami byly w ogrodach. Np. slynne patio de los leones (lwow).
Mis dos Einsteins, moi dwaj Einsteini:
Tego samego dnia poszlismy rowniez do bañuelo, dawnej rzymskiej lazni. W sumie bylo to tylko kilka pomieszczen w skale, i nic wiecej. Po poludniu wybralismy sie do muzeum nauki i technologii. Mozna bylo na wlasne oczy zobaczyc jak dzialaja prawa fizyki,chemii oraz matematyki, zobaczyc zrekonstuowanego dinozaura:), obejrzec pokaz orlow, oraz dowiedziec sie czegos wiecej o nich i mnostwo innych rzeczy. Naprawde warto tam pojsc.
...Q lindo...
No i trzeciego, ostatniego dnia poszlismy do kaplicy - katedry, gdzie spoczywaja krolowie katoliccy. Katedra jest pelna przepychu i prawie cala ze zlota (wewnatrz), zas na zewnatrz duzo cyganow oferujacych wrozby z dloni. No i prawie sie spoznilismy na autobus powrotny. Ale na szczescie, zwykle sie tu spozniaja, wiec udalo nam sie. Ogolnie Granada sie sie podobala, ale nie zamienilabym Murcji na nia. Mimo ze tu nie ma Alhamby, to jednak jestem bardziej przywiazana do mojego miasta. Ale wycieczka byla bardzo udana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz