czwartek, 19 listopada 2009

Paella, Wizyta w Madrycie


Coz, mogloby sie wydawac ze ja tu tylko zwiedzam, ale to nieprawda. W miedzyczasie spotykam sie ze znajomymi, chodze do kina no i dobrze sie bawie:) W zeszla srode mielismy wspolna paelle z moim wydzialem, pojechalismy do Valle Perdido ( dosl.tlum. Zagubiona Dolina) i tam, wsrod gor i lasow przygotowalismy sobie przepyszna paelle. Niestety chlopaki nam ja troche podpiekli, wiec spod byl czarny, ale w smaku - przepyszna. Po raz pierwszy sie tu spotkalam, ze do paelli dodaja sok z cytryny, to chyba po to aby zabic smak spalenizny (zart:)).  







Nastepnego dnia,w czwartek mialam okazje pojechac ze znajoma, Andrea do Madrytu. Ona miala wizyte w konsulacie amerykanskim, a poniewaz jechala samochodem i miala dwa miejsca wolne, wiec zabralam sie z nimi. Wyjechalismy o 5 rano, i kolo 19.30-10 juz tam bylismy. Pojechala z nami tez moja wspollokatorka, Viviane wiec we dwie, z mapa w dloni zaglebilysmy sie w ten nieznany swiat. Pomne wskazowek Andrei,  wyruszylysmy  dluzszym szlakiem aby moc w ciagu tego jednego dnia zobaczyc jak najwiecej miejsc. W pierwszej kolejnosci obskoczylysly wszystkie place 




 

 







(zdjecia niedlugo wstawie) , spotkalysmy sie twarza w twarz z Don Kichotem i Sancho Pansa:) 


az doszlysmy do palacu krolewskiego (palacio real). Gdzie zrobilam sobie fotki z krolem,



ktory pozniej mnie wyzwal na pojedynek



i ktorego musialam... hmmmm.. sprzatnac:)



hehe... zobaczycie na zdjeciach:). Pozniej doszlysmy do plza Puerta del Sol, czyli najslynniejszy plac w Madrycie. W sumie byl bardzo maly, aaa.. i posrodku znajdowal sie pomnik Niedzwiedzia z Drzewkiem (Oso de Madroño)




 Tam tez znajdowal sie urzad miasta, gdzie trafilysmy na strajk  strazakow. Pozniej  spotkalysmy sie z Andrea i jej kolezanka i zabraly nas na obiad i do swiatyni (nie pomietam jak sie nazywala)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz